Opis
Jak co roku o tej porze robimy rzecz najrozsądniejszą z możliwych: pakujemy graty, wyłączamy tryb codzienność i jedziemy na południe. Po ukojenie, po dystans, po błoto i kamienie. Żeby się zmęczyć, zakurzyć i przypomnieć sobie, że świat nie kończy się na mailach i kalendarzu.
Przed nami niemal tydzień w rumuńskich i serbskich górach oraz dolinach. Kilkaset kilometrów prawdziwego off-roadu, ponad 1000 km trasy rozpisanej w roadbooku, bez jazdy w kolumnie, bez gwizdka na szyi, bez nieśmiesznych anegdot przewodnika na CB. Każdy jedzie swoim tempem, bierze odpowiedzialność za siebie i cieszy się drogą, a nie zapachem rury poprzednika.
Trasa będzie SYTA. Część miejsc znacie i wiecie, dlaczego do nich wracamy. Reszta to świeże mięso – nowe odcinki, których jeszcze nie było, mimo że wydawało się, iż te tereny są już dawno przejechane na wszystkie strony. Objazd i rysowanie strzałek robię we wrześniu, ale już teraz mogę powiedzieć, że będzie po co wstawać rano i z czego śmiać się wieczorem.
Dziennie planujemy 7-9 godzin jazdy, reszta to życie. Ogniska, noclegi w dobrze przemyślanych miejscach pod gołym niebem, lokalna kuchnia i towarzystwo, którego nie trzeba długo poznawać. Rozmowy, które dziwnym trafem zawsze zaczynają się od aut, a kończą zupełnie gdzie indziej.
Spotykamy się w sobotni wieczór. Co wydarzy się potem… no cóż – historia lubi się powtarzać Rano obowiązkowa odprawa (nie wszystkim uda się wstać), a później już tylko Karpaty Południowe, Bałkany i Stara Płanina. W tym roku mocniej zahaczymy o Dunaj i Serbię. Kraj, z którym miałem kiedyś relację skomplikowaną, ale jak wiadomo – czas leczy rany, a dobra pleskavica i rakija przyspiesza ten proces.
Stara Płanina w Serbii.
Takich miejsc w Europie nie ma już wiele – to bezkres. Możliwości, widoków i rozbuchanej przyrody. Naprawdę dzika okolica i zróżnicowane, również bardzo trudne trasy off-road. Musicie to zobaczyć!
Poziom trudności? Jak zawsze – zależny od pogody.
Seryjne auto 4×4 z reduktorem i dobrą oponą AT powinno sobie poradzić. Jeśli popada, to nawet grubszy sprzęt się spoci. Osłony podwozia raczej się przydadzą, posiadanie jaj nie zaszkodzi.
I o to właśnie chodzi. I bardzo dobrze.
Formuła niezmienna od 2004 roku i nadal działa.
Limit: 25 załóg. Stali bywalcy jak zwykle mają swoje małe przywileje.
Więcej szczegółów po objeździe trasy.
Na razie wystarczy wiedzieć jedno: to będzie dobry tydzień.
Formuła imprezy niezmienna od 2004 roku i jakoś ciągle działa. Może dlatego, że nie kombinujemy na siłę.
To propozycja dla tych, którzy mają już serdecznie dość jazdy w kolumnie, patrzenia w cudzy zderzak i czekania, aż wszyscy będą gotowi.
Całość, razem z dojazdem i powrotem z południa Polski, zamknie się w okolicach 3500 kilometrów. Wystarczająco dużo, żeby zdążyć się zmęczyć, odpocząć i zatęsknić.
Co zabrać ze sobą:
Auto
Samochód przygotowany, przejrzany i normalnie jeżdżony na co dzień, minimum 2 tygodnie przed wyjazdem. Opony AT lub MT (koniecznie sprawny zapas), aktualny przegląd, ważne OC i assistance.
Nie masz assistance? Spokojnie, pomożemy ogarnąć.
W terenie nikogo nie zostawiamy, organizator pomaga dotrzeć do warsztatu, ale dobry assistance oszczędza czas i nerwy.
Wyciągarka (wskazana, ale nieobowiązkowa), osłony wrażliwych miejsc podwozia, liny, taśmy, szekle (najlepiej miękkie), siekiera, łopata, rękawice.
Ubezpieczenie KL / travel
Tak, to to od leczenia i niespodzianek. Tu też pomagamy w uzyskaniu sprawdzonej na własnej skórze polisy.
Człowiek
Ciuchy i buty na każdą pogodę, bo to góry, a góry mają swoje zdanie. Dobry śpiwór. Webasto, jak kto wrażliwy.
Sprzęt kempingowy, bazowe zapasy jedzenia na czarną godzinę, jakaś płachta albo zadaszenie i Mugga lub coś równie bezlitosnego dla robactwa.
Łączność
CB albo lepiej PMR – to drugie działa wtedy, gdy drugiego dnia zgubisz antenę z pierwszego. Serbia jest poza UE, więc lokalna karta SIM może się przydać.
Dokumenty
Wystarczy dowód osobisty. Paszport może zostać w szufladzie.
Nastawienie
Pozytywne i z dystansem. Do ludzi, świata, polityki i samego siebie. Resztę da się naprawić.
Załoga dodatkowa
Dzieci, psy, teściowa – pełna dowolność. Każdy dźwiga swój krzyż.
Pieniądze
Karta płatnicza 500–1000 euro w drobnych nominałach. Bankomaty miewają humory, a nie wszędzie są.
Czego nie brać:
dużych ciężarów na dach
dużych ciężarów w ogóle
Im lżej, tym dalej. I przyjemniej.
Wpisowe od załogi to 2400zł, obowiązują zniżki dla weteranów :))
Jeśli masz jeszcze wątpliwości i pytania – nie wahaj się dzwonić +48 502 155 992
i pisać na adres: misiek@maramuresz.com